W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies zgodnie z Polityką Cookie. Zasady przechowywania lub dostępu plików cookie możesz zmienić w swojej przeglądarce.
X

Foto-Eko-Gruzja

Kategoria: Miejsca, Eko styl

2013-08-01

Dla większości Polaków, Gruzja to kraj kojarzony z plutonowym Grigorijem (to ten ze śmiesznym wąsiskiem) z Czterech Pancernych i Psa. Dla przypomnienia lub odkrycia: Gruzja leży na północnym zachodzie Zakaukazia. To w większości kraj górzysty. Na północy góry Wielkiego Kaukazu (ponad 5000 m n.p.m), poniżej, aż do morza schodzą ich mniejsze pasma. Fauna i flora zachwyca, jest niezwykle bogata i urozmaicona. Poza sentymentem do Grigorija i powyższymi krajobrazami, do wycieczki przekonał mnie fakt, że wszystko jest tam naturalne, proste i w zgodzie z naturą. Zobaczcie Gruzję, którą poznałam sama...

Po pierwsze: zwierzęta.

Są w zasadzie wszędzie. Wszystkie, wszędzie, wszędzie. Na drodze, na chodniku, na łące. Na górskim szlaku można spotkać (niezliczone) krowy, konie, osły, owce, kury, indyki, świnie.

Co mnie zaskoczyło, to fakt, że wszystkie są "wolnowybiegowe". Chodzą sobie gdzie chcą, robią co chcą, nikt ich nie pilnuje i jedzą to, co podejdzie im pod nos. O ile wypasające się krowy, kury czy konie na łące, nie zrobiły na mnie wrażenia, o tyle luźno chodzące świnie czy osły już tak. :) Najlepsze widoki to wspólne stada świnio-krowie lub inne połączenia, na które nie trafisz nawet na najbardziej odległej polskiej wsi. :)

Wszędzie spotkać można też psy. W większości duże i piękne (różne wariacje na temat rasy kaukaskiej). Dzielą się (zgodnie z moimi obserwacjami) na dwa rodzaje: albo są przyjazne, podchodzą i dają się głaskać, albo uciekają od człowieka. Nie spotkałam ani jednego agresywnego czy warczącego. Kolejna przewaga nad polską wsią. ;)

Po drugie: rośliny.

Roślinność tutaj jest bardzo różnorodna i bujna. Wszystko rośnie bez chemii, nikt nie używa tu oprysków. Większość roślin, to okazy rosnące dziko.

Prawie każdy przy domu hoduje to, co może. Najwięcej miejsc, które miałam okazję zobaczyć, to ogródki, gdzie rośnie sporo bakłażanów, ziemniaki, słoneczniki, kukurydza, trochę pomidorów i ogórków. Różnorodność niewielka, ale bez ryzyka zajadania GMO.

Gruzini jedzą to, co wyhodują. Pojęcie importu w Gruzji prawie nie istnieje. W sklepach spotykasz produkty gruzińskie. Nie spodziewaj się tygodnia amerykańskiego, polskiego lub francuskiego i produktów z tych krajów. Jeśli trafisz do małej wioski, to licz się z tym, że zjesz tylko to, co wyhodowali autochtoni. Zatem na wycieczkę zabierz zaopatrzenie własne albo zdaj się tylko na lokalne produkty.

Nie martw się, że bladym świtem obudzi Cię dźwięk kosiarki. Nie spotałam podczs mojego pobytu ani jednej. Gruzini przygotowując się do zimy, szykują słomę i pracują przy tym ręcznie. Koszenie odbywa się tylko za pomocą kos. Zwykłych, ręcznych kos. 3:0 dla Gruzji w batalii z polską wsią. U nas chyba już ciężko trafić na gospodarza z kosą i osełką.

 

Po trzecie: posiłki

Jak już wiecie w Gruzji stwierdzenie lokalne produkty, to nie marketingowy slogan, a fakt. Miłośnicy jakich smaków się tutaj odnajdą? Gruzini jedzą dużo mięsa, bo mają go pod dostatkiem, przy czym nie marnują niczego i mam wrażenie, że zjadają każdą część zwierząt (np. w sklepie kupuje się całe kurczaki – nie wypatroszone, z głową i nogami – u nas rzecz niespotykana). Ogólnodostępny i popularny jest też ser. Sporo krów = sporo mleka. Typowy, gruziński nazywa się sulguni. Na deser jada się tutaj owoce – latem świeże, a poza sezonem suszone. Rzadkością są słodycze. Produkują za to czurczchele - deser z orzechów, które są wiązane nićmi i gotowane w soku z winogron. Tworzą specyficzne, podłużne batony.

 

Po czwarte: krajobrazy.

Ponieważ prawie nie istnieje w Gruzji przemysł, krajobraz jest tu bardzo naturalny, niezakłócony ingerencją człowieka. Nie spotykasz tutaj kominów, fabryk, ani drapaczy chmur. Jest pięknie i zielono. Ma to oczywiście swoje minusy, bo jeśli nie podróżujesz koniem czy osłem tylko samochodem, to drogi są tu w gorszym stanie niż nad Wisłą. Tak - to możliwe! ;) Na dojazd gdziekolwiek, należy przeznaczyć więcej czasu niż w zachodnich krajach. Coś za coś. W starciu: Gruzja vs. piękna, malownicza, polska wieś: 3:1. Unijne wsparcie może zapewnić nam piękne drogi, ale za żadne pieniądze nie da się kupić niezwykłego klimatu, który panuje w Gruzji.

P.S. Jeśli macie jeszcze wątpliwości czy wybrać Gruzję jako kierunek swojej wakacyjnej podróży, to pytajcie śmiało w komentarzach. Chętnie podzielę się swoimi doświadczeniami. :)

Komentuj:

Podobne artykuły:

Eko-terrorystka na koloni

Kategoria: Eko styl

02.08.2013
Dziś historia tego co działo się w głowie eko-terrorystki (tak nazywają mnie niektórzy znajomi) podczas Morskiej Ferajny, czyli Koloni Blogerów w Gdańsku. Były chwile "eko-odstawienia", były małe i duże "eko-radości". Zapraszam Was na wycieczkę po nadmorskich wspomnieniach...

EkoKorniszon na EkoJarmarku - fotorelacja

Kategoria: Eko styl, Miejsca

10.10.2013
Wrocław. Ulica Szewska. Miejsce, które dwa razy do roku, na dwa tygodnie, zamienia się w centrum ekologicznego i zdrowego życia. Jarmark Ekologiczny tym razem można było odwiedzić od 25 września do 6 października. EkoKorniszonowe serce raduje się, że we Wrocławiu jest coraz więcej miejsc, gdzie można kupić zdrową żywność! :)Jarmark na Szewskiej znam od dawna (organizowany jest od 2001 roku) - jest to cykliczna, niekomercyjna impreza, powtarzana wiosną i jesienią, organizowana przez Fundację EkoRozwoju. Ich celem jest promowanie zrównoważonego stylu życia i lokalną przedsiębiorczość. Zobaczcie jak było.

Wieki tradycji - gruzińskie wina

Kategoria: Eko styl, Produkty

21.10.2013
Prawdopodobnie najstarsze odmiany winorośli na świecie. Tysiące (!) lat doświadczeń i eksperymentów w produkcji. Co najważniejsze - nie ma bardziej ekologicznego wina, niż produkowane starą gruzińską metodą. Nawet jeśli nie mają ekocertyfikatu. Kto by w Gruzji o taki zabiegał...