W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies zgodnie z Polityką Cookie. Zasady przechowywania lub dostępu plików cookie możesz zmienić w swojej przeglądarce.
X

Jakie mięso jada Bożenka z Klanu?

Kategoria: Miejsca, Eko styl

2013-11-27

Tego nie wiem. Wiem za to, że w przeciwieństwie do Bożenki nie składałam żadnych ślubów i nie jestem prawdziwą wegetarianką. Raz na miesiąc lub dwa zjadam jakiś kawałek mięsa. Trochę z rozsądku, a trochę z przyjemności. Mam tylko jedną zasadę: jak już jeść mięso, to tylko najwyższej jakości. Bez kompromisów. Tylko zwierzęta karmione naturalnie, bez pasz i tylko hodowane na wolnym wybiegu. Dlatego poszukuję miejsc, gdzie takie mięso mogę kupić. Chcesz wiedzieć gdzie biega szczęśliwy drób?

Hodowla drobiu. Konkretnie gęsi, kaczek i kur. Znalazłam ją podczas poszukiwań ekologicznego i zdrowego mięsa. Zwykle wierzę certyfikatom, jednak jeśli tylko jest to dla mnie możliwe, jadę i osobiście oglądam jak zwierzęta są hodowane, czym są karmione. Nie każdy hodowca dbający o jakość ma certyfikat. Jest to kosztowny i długi proces. Niektórzy zwyczajnie o nim nie wiedzą. Hodują zwierzęta od lat, sprzedają okolicznym mieszkańcom, nie potrzebują na to certyfikatu. Dlatego czasem warto odwiedzić osobiście miejsca i kupować lokalnie. U małych lokalnych producentów. Ja robiłam to zanim modne stały się wszelkie rządowe kampanie w tym temacie. ;)

Gdzie strumyk płynie...

Tym razem trafiłam do człowieka, który nie miał tajemnic. Nie miał i nie musiał mieć. Otworzył przede mną furtkę i wpuścił mnie do swojego królestwa. Bez ukrywania czegokolwiek. Pokazał mi cały swój teren. Miejsce gdzie zwierzęta śpią, gdzie znoszą i wysiadują jajka, gdzie jedzą, gdzie mają wybieg i wreszcie gdzie pływają. Tak! Pływają. W swoim strumyku. Wiadomo przecież, że kaczki i gęsi lubią wodę. 

Jak żyć?

Spędziłam na tej małej fermie trochę czasu. Niesamowite dla mnie było oglądanie zachowania tych zwierząt. Jak poruszają się stadnie, jak podążają jedna za drugą. Jakie są piękne, kiedy luźno poruszają się po terenie. Gdy pędzą do strumienia, wygrzewają się na słońcu. Na prawdę - dla mnie to bardzo przyjemny widok. Zwierzęta mają dużą przestrzeń, a do tego dostęp do wody, słońca, cienia, zadaszenia i pomieszczenia w których mogą się skryć. Żyją tu gęsi, kaczki Barbarie oraz kury.  

Czym skorupka za młodu...

Co jedzą - to dla mnie kluczowe pytanie. Obowiązkowo muszę wiedzieć czym karmione są te zwierzęta, bo w dużej mierze od tego zależy jakość ich mięsa. Tutaj gospodarz uspokoił mnie. Zaprowadził do magazynku i pokazał. Przede wszystkim zboże, czyli stojące worki pszenicy. Poza tym ziemniaki gotowane, czasem inne warzywa. No i oczywiście to co wydziobią same z ziemi. Zatem żadnej paszy, żadnego GMO. Ufff... Zboże i warzywa pochodzą również od lokalnych rolników. :)

 

 

 

Matka Natura...

... byłaby zadowolona, bo wszystko tutaj odbywa się tak jak chciała. Zwierzęta rozmnażają się same. Nie są kupowane małe z przemysłowych ferm. Jest kaczor i kaczki, jest gęś i gąsior, jest kogut i kura. Wszystko dzieje się naturalnie. Każdy wie co ma robić ;) Każdego roku wiosną i latem pojawiają się młode. Zwierzęta mają miesca do wysiadywania jaj. Po prostu. Nic nie jest tez przyspieszane, żadnych lamp nagrzewających. Nic z tych rzeczy. Tylko natura. Tatuś i mamusia :)

 

 

GMO vs szczęśliwy drób

O wyniku takiego pojedynku nie muszę Was chyba informować. 10:0 dla szczęśliwego drobiu. Mięso drobiowe jest chude. A pochodzące ze zwierząt wolnowybiegowych szczególnie. Jest cennym źródłem łatwo przyswajalnego i pełnowartościowego białka zwierzęcego. Ludzki organizm trawi je znacznie łatwiej, niż mięso czerwone. Ponadto mięso drobiu zawiera dużo nienasyconych kwasów tłuszczowych, a także magnez, cynk, potas i witaminy z grupy B. Mówi się, że drób wzmacnia układ odpornościowy. Podczas gotowania kury do wywaru uwalnia się cysteina. 
Dużo słyszy się o kurczakach faszerowanych hormonami i antybiotykami. Dlatego jedzmy drób, ale ze sprawdzonych źródeł. 

 

 

Jest jeden minus...

Na koniec przyznam się... jak widzę te szczęśliwe ptaki, patrzę jak swobodnie i dobrze im się żyje, dużą trudność sprawia mi zamówić kaczkę czy gęś, aby znalazła się na moim talerzu. Robię im zdjęcia, obserwuję... a potem zjadam :/ Gryzie mnie ekokorniszonowe sumienie. :( Czasem łatwiej iść i kupić "tackę z supermarketu" z piersią z kurczaka albo zostać już zupełnie wegetarianką. 

A Ty? Wybierasz drób z marketu czy dajesz zarobić lokalnym hodowcom? 

Komentuj:

Podobne artykuły:

Foto-Eko-Gruzja

Kategoria: Eko styl, Miejsca

01.08.2013
Dla większości Polaków, Gruzja to kraj kojarzony z plutonowym Grigorijem (to ten ze śmiesznym wąsiskiem) z Czterech Pancernych i Psa. Dla przypomnienia lub odkrycia: Gruzja leży na północnym zachodzie Zakaukazia. To w większości kraj górzysty. Na północy góry Wielkiego Kaukazu (ponad 5000 m n.p.m), poniżej, aż do morza schodzą ich mniejsze pasma. Fauna i flora zachwyca, jest niezwykle bogata i urozmaicona. Poza sentymentem do Grigorija i powyższymi krajobrazami, do wycieczki przekonał mnie fakt, że wszystko jest tam naturalne, proste i w zgodzie z naturą. Zobaczcie Gruzję, którą poznałam sama...

Eko-terrorystka na koloni

Kategoria: Eko styl

02.08.2013
Dziś historia tego co działo się w głowie eko-terrorystki (tak nazywają mnie niektórzy znajomi) podczas Morskiej Ferajny, czyli Koloni Blogerów w Gdańsku. Były chwile "eko-odstawienia", były małe i duże "eko-radości". Zapraszam Was na wycieczkę po nadmorskich wspomnieniach...

Szczęśliwy kurnik

Kategoria: Eko styl

11.09.2013
Lubię jeść jajka. Bardzo i często. Jednak wiedząc sporo o metodach hodowli kur, ciężko dostać takie, które chciałabym kupić. Te z pieczątką zaczynającą się od cyfry "0" są trudno dostępne i drogie. Jak to rozwiązać? Myślałam, myślałam i wymyśliłam! :) Może zacząć hodować własne kury i mieć takie jajka jakie i kiedy chcę. Poznajcie dziś historię moich (mam nadzieję) szczęśliwych kur...:)