W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies zgodnie z Polityką Cookie. Zasady przechowywania lub dostępu plików cookie możesz zmienić w swojej przeglądarce.
X

Szczęśliwy kurnik

Kategoria: Eko styl

2013-09-11

Lubię jeść jajka. Bardzo i często. Jednak wiedząc sporo o metodach hodowli kur, ciężko dostać takie, które chciałabym kupić. Te z pieczątką zaczynającą się od cyfry "0" są trudno dostępne i drogie. Jak to rozwiązać? Myślałam, myślałam i wymyśliłam! :) Może zacząć hodować własne kury i mieć takie jajka jakie i kiedy chcę. Poznajcie dziś historię moich (mam nadzieję) szczęśliwych kur...:)

 

 

Jakiś czas temu postanowiłam: będę mieć swoje kury! Pierwsza wątpliwość: na moim ładnym ogródku z zieloną trawką? Nie! Na szczęście mieszkam na wsi. W pobliżu mieszka sąsiad, który kiedyś hodował kury. Pomyślałam, że skoro jego kurnik świeci pustkami, to może...? Lampka w głowie zaświeciła jasno i wybrałam się na rozmowę. Negocjacje nie były trudne. Moje kurki miały już zapewniony dach nad głową. :) Za niewielką opłatę, wynajęłam kurnik wraz z pomocą w ich doglądaniu. Ja dużo pracuję i podróżuję, więc nie zawsze jestem w stanie o nie należycie zadbać. Ale z pomocą sąsiada ja byłam happy, kurki były happy, a sąsiad mógł wspomóc lokalny sklep po wypłacie. :)

 

Podpytałam mieszkańców wsi skąd wziąć kury i dowiedziałam się o lokalnych targach. Pojechałam, zobaczyłam, kupiłam. Stałam się szczęśliwą posiadaczką dziesięciu kurczaczków. Nie mam niestety ich zdjęć, bo było to ponad rok temu, a wtedy pomysłu na pisanie bloga jeszcze nie miałam. Instagram też był mi obcy. ;) Chciałam mieć zdrowe jajka, więc uznałam, że kury trzeba odpowiednio karmić. Szybko niestety się przekonałam, że w Polsce nie znajdę paszy, która spełnia moje wymagania. Choć nie były one zbyt wyśrubowane - potrzebowałam produktu bez GMO, antybiotyków i sztucznych, chemicznych dodatków. Nic z tego. Nad Wisłą nie do znalezienia. Postanowiłam zacząć od karmienia zbożem - wybrałam pszenice. Do tego oczywiście różne warzywa, owoce i zieleninki. Ponieważ są to szczęśliwe, uśmiechnięte wolnowybiegowe kury, zatem całe dnie dłubią w ziemi, dziobią pokrzywy i inne zielone listki (podobno zielononóżki zdychają, gdy są trzymane w zamknięciu, ja jednak nie zamierzałam tego sprawdzać:) Ode mnie dostają raz dziennie dodatkowe jedzenie, typu ziemniaki, obierki warzyw (marchewka, pietruszka, seler i inne). Czasem gdy zostanie mi chleb - oczywiście ten pieczony przeze mnie - też się z nimi podzielę. Po około czterech miesiącach szczęśliwy kurnik zamienił się w "jajorodówkę" i kurki zaczęły znosić jajka! Hurra! :) Cel został osiągnięty.

 

Nowocześni znawcy kur przestrzegali mnie oczywiście: zachorują Ci bez paszy, nie będą się nieść bez paszy. Ja jednak zaufałam sobie. Wyszło na dobre - kurom i mnie. Może nie mam tylu jajek, ile bym miałabym, gdybym prowadziła fermę przemysłową, ale na moje potrzeby (i kilku sąsiadów) wystarcza.

 

 

Tej wiosny spotkała mnie kolejna miła niespodzianka. Kogut i kura się postarali :) Kura znosiła jaja, znosiła, aż na nich siadła i... po 21 dniach, wykluło się sześć malutkich, żółtych, słodkich kurczaków. Aż miło było popatrzeć jak wygląda kurza opieka. Dziś kurczaki chodzą z kurzą mamą, dłubią w ziemi i powoli rosną.

 

 

Muszę przyznać, że pomysł na organizację kurzego życia i smaczne posiłki ze zdrowych jajek okazał się bardzo wygodny. Poranny spacer po świeże i zdrowe jajka na śniadanie jest ogroooooomnie przyjemny. Unikam tego czego bałam się najbardziej - czyli "kurnikowych zapaszków", a mam to na czym mi zależało. Eko Korniszon syty i kurki całe. :) Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy mają takie możliwości i nie każdy też się na to zdecyduje. Dla wszystkich, którzy hodować kur nie będą, polecam artykuł jak wybrać jajka - za tydzień na blogu.

 

A jeśli ktoś ma ochotę jednak zabawić się w posiadacza kur, czasem można znaleźć gospodarstwo, w którym można hodować swoje kury. Słyszałam, że takie istnieją i sprawdza się to rozwiązanie. Jeśli ktoś hoduje kury, można się z nim porozumieć, aby trzymać u niego swoje kury, dostarczać jedzenie i odbierać jajka. Często rozliczając się też jajkami ;)

 

Tak wyglądają moje kury, gdy są szczęśliwe ;)

 

 

 

Dla porównania, jesli macie ochotę, możecie zobaczyć hodowlę klatkową - uwaga nie jest to przyjemny widok.

 

 

Czekam na Wasze komentarze. Dajcie znać gdzie kupujecie jajka i czy zwracacie uwagę na cyferki, które się na nich znajdują. :)

Komentuj:

Podobne artykuły:

Foto-Eko-Gruzja

Kategoria: Eko styl, Miejsca

01.08.2013
Dla większości Polaków, Gruzja to kraj kojarzony z plutonowym Grigorijem (to ten ze śmiesznym wąsiskiem) z Czterech Pancernych i Psa. Dla przypomnienia lub odkrycia: Gruzja leży na północnym zachodzie Zakaukazia. To w większości kraj górzysty. Na północy góry Wielkiego Kaukazu (ponad 5000 m n.p.m), poniżej, aż do morza schodzą ich mniejsze pasma. Fauna i flora zachwyca, jest niezwykle bogata i urozmaicona. Poza sentymentem do Grigorija i powyższymi krajobrazami, do wycieczki przekonał mnie fakt, że wszystko jest tam naturalne, proste i w zgodzie z naturą. Zobaczcie Gruzję, którą poznałam sama...

Eko-terrorystka na koloni

Kategoria: Eko styl

02.08.2013
Dziś historia tego co działo się w głowie eko-terrorystki (tak nazywają mnie niektórzy znajomi) podczas Morskiej Ferajny, czyli Koloni Blogerów w Gdańsku. Były chwile "eko-odstawienia", były małe i duże "eko-radości". Zapraszam Was na wycieczkę po nadmorskich wspomnieniach...